NEWSLETTER

Najnowsze wiadomości ze strony na maila!

  

KONCERTY

10.05
15.06
27.06
28.06
13.07
14.07
21.07
Żywiec
Pasym
Lublin
Chełm
Podgórzyn
Warszawa
Kraków


Teksty
  · Dziwna okolica
  · Człowiek (złota ryba)
  · Golgota
  · Rebeka
  · Wróbelek
  · Rondelek
  · Nie będziesz
  · Durna miłość
  · Serce z rysą
  · U fryzjera
  · Umowna myśl
  · Piosenka w samą porę
  · Po tamtej stronie
  · Na tratwie
  · Na krawędzi szkła
  · Bo jak cię mam zapomnieć
  · Jednym szeptem
  · Jej portret
  · Ta ostatnia niedziela
  · Człak zbuntowany
  · Kołysanka dla Księżniczki...
  · List, a właściwie dwa
  · Psychika psychicznego...
  · Śliczny i błyszczący
  · Śniadanie na tapczanie
  · Żołnierzyk i laleczka
  · Nie wszystko jest na...
  · Odsuń się koleś
  · U nas w Europie
  · Na równoważni marsz
  · Ogień nas wydymia
  · Zgoda na antypodach
  · Pieśń
  · Hej

txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt
txt

Golgota
Robert Kasprzycki

Gdy autobus rusza wyrzucam papierosa
choć kierowcy linii całkiem podmiejskiej
jakoś obojętne dokąd chcemy jechać
po co, skąd, kiedy, czemu i za jaką cenę.
A bilet kosztował trzydzieści srebrników
do stacji z napisem pożółkłym Golgota.
Miałem sen; ktoś mój portret zawiesił na drzewie,
padał deszcz, potem pękła zasłona ze złota.

Brudny autobus do stacji Golgota
ukradkiem zerkam przez judasz przetarty
palcem w szybie. Mijamy stacje i zakręty.
Tak się dłuży w tej podróży jakbyśmy do nieba.

Rżną w karty żołnierze. Piją. Będzie bieda.
Chytrus Chrystus się przysiadł - fałsz winem przepija.
Znów handel mu się udał, stare ciuchy sprzedał.
Więc się cieszy, choć od rana coś kłuje go w krzyżu.
Zapomniany autobus do stacji Golgota
raptem staje - z kół uciekło ze świstem powietrze.
Kiedy Chrystus pijany klnie na swego ojca
w twarz od niego dostaje - w dół spada po stopniach.

Brudny autobus do stacji Golgota
ukradkiem zerkam przez judasz przetarty
palcem w szybie. Mijamy stacje i zakręty.
Tak się dłuży w tej podróży jakbyśmy do nieba.

Pewnie jutro ktoś opisze incydent ten zwykły
ubarwiając apokryfem w brukowej gazecie,
jakiś żul, jakiś pismak, nadworny poeta
by nie nudził się czytelnik tłusty przy obiedzie.
Jutro Chrystus się doigra, zawiśnie na krzyżu,
może za to, że Piłata w pokera oszwabi.
Nie pojedzie nikt na Golgotę, na pogrzeb
wszyscy pójdą. Potem stypa. Będzie trochę zabawy.

Brudny autobus do stacji Golgota
ukradkiem zerkam przez judasz przetarty
palcem w szybie. Mijamy stacje i zakręty.
Tak się dłuży w tej podróży jakbyśmy do nieba.