koncerty

24.02
09.02
10.02
11.02
12.02
16.02
18.02
19.02
03.03
04.03
19.03
24.03
25.03
26.03
31.03
Gołdap
Kraków
Katowice
Wrocław
Międzychód
Polkowice
Gdańsk
Olsztyn
Krasnystaw
Lublin
Łódź
Nowa Sól
Szczecin
Poznań
Warszawa


   Słów kilka od Dyjaka.


Witam serdecznie,

Dzisiaj jest kolejny deszczowy dzień, wróciłem z nad rzeki i postanowiłem napisać kilka słów. Szczególnie do tych bliskich mi osób które kibicują mi w mojej drodze. Na początku wakacji za pośrednictwem Jarosława Maślanki, mojego menadżera i producenta podpisałem pierwszy w życiu kontrakt fonograficzny, i to nie byle z kim, a z Agorą. Środowisko Agory już od dawna mnie wspiera, myślę tutaj o np. redaktorze Mikołaju Lizucie, szefie Radia ROXY czy dziennikarzach Gazety Wyborczej, którym mój los od dawna nie jest obojętny. Tak więc mamy kolejne zjawisko płytowe z moi udziałem. Płyta 7 października trafi do państwa na koncercie w warszawskim Och Teatrze. Na płycie znajdą się utwory które wyśpiewałem w różnym czasie i różnych stanach, takie jak np. „Ta ostatnia niedziela” czy „Po tamtej stronie”. Znajdzie się również hymn napisany przez mojego mistrza Jana Kondraka „Piosenka w samą porę”, będą też niespodzianki.

Moi drodzy Państwo, wczesnej wiosny tego roku zostałem zaproszony do projektu teatru Provisorium, który na czele z Januszem Opryńskim, założycielem i szefem tego legendarnego teatru postanowił zrealizować „Braci Karamazow” Dostojewskiego. Nie ukrywam, że współpraca z Januszem Opryńskim jest dla mnie wielkim zaszczytem, który jest nie tylko legendą teatru, ale ważną dla mnie postacią od samego początku wędrowania z pieśnią na ustach.

Miało miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenie. Dzięki zaufaniu reżysera Pawła Guli, obecnie mieszkającego w Los Angeles, zadebiutowałem jako kompozytor piszący do kina i tak dzięki mojego kochanemu Bogu zmajstrowałem ścieżkę dźwiękową do filmu „Sztetl” (miasteczko). Jest to film dokumentalny o pogromie, który wydarzył się w Kielcach na ludności pochodzenia żydowskiego w 1947 roku, świeżo wyzwolonej Polski z rąk faszystów. Muzyka do tego filmu jest moją dedykacją dla śp. profesora Ryszarda Winiarskiego.

Deszczowy dzień ma się ku końcowi, jutro też pójdę nad rzekę. Łacze wyrazy szacunku. Wasz Dyjak.

27 Lipca 2011,
   "Szczerość w każdej nucie" - po koncercie w Elblągu.
W którymś z wywiadów powiedział - To, co robię, jest arcyszczerą opowieścią o tym, co łączy mnie i widza i tak właśnie było na wczorajszym koncercie Marka Dyjaka.

Pierwsze zaskoczenie na koncercie - ilość osób, które pojawiły się w Bibliotece Elbląskiej - wszystkie miejsca były zajęte, wykorzystano postawione z boku dodatkowe krzesełka, a z tyłu sali ludzie wciąż stali. Zwykle narzekam, że elblążanie nie korzystają z oferty kulturalnej, szczególnie jeśli jest darmowa, a tu takie zaskoczenie.


( Fot. Anna Dembińska - portEL.pl )

Zaczęli organizatorzy. Koncert i wiersz Siergiusza Jesienina zadedykowany został zmarłemu pracownikowi Biblioteki Elbląskiej - Ryszardowi Polakowskiemu. Marek Dyjak wszedł i bez wstępu zaczął mocno, o życiu na krawędzi. Później była niezwykle przejmująca Ballada szpitalna.

Artysta dziękował publiczności za to, że była, że pojawiła się tak licznie i że czuje bijące od niej ciepło i pozytywne emocje. Był bardzo skromny i niesamowicie skupiony. Śpiewał jedynie przy akompaniamencie pianina (akompaniował Zdzisław Kalinowski).

Można było usłyszeć takie utwory, jak Na klęczkach, Ballada o mojej mamie, Piosenka w samą porę. Nie zawsze wykorzystywał pełne brzmienie głosu, nie we wszystkich piosenkach było można usłyszeć jego silną chrypę, w piosence 'Jej portret' był bardzo wyciszony i prawie szeptał.

Zakończył koncert piosenką Ta ostatnia niedziela i Jej portret. Tak jak mocno zaczął, tak spokojnie, bez zadęcia i silenia się na gwiazdorskie bisy skończył, żegnany przez publiczność naprawdę szczerymi brawami. Bo na tym koncercie to szczerość grała główną rolę.

autor: Edyta Jasiukiewicz
21 Lipca 2011,
   Dyjak i Machalica o życiu - po koncercie w Imparcie
Uczucia, do których ciężko się przyznać, ukryte głęboko wzruszenia – o takich sekretach męskiej duszy śpiewali Marek Dyjak i Piotr Machalica w ubiegły weekend w Imparcie. Ich premierowy recital „Używane piosenki na dwa głosy męskie” to poruszająca propozycja dla tych, którzy chcą zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad życiem i kondycją człowieka.


Wspólny projekt dwóch świetnych artystów to coś więcej niż rozrywka. To opowieść dwóch dojrzałych mężczyzn, dzielących się bagażem swoich życiowych doświadczeń. Przywołują wspomnienia, nierzadko bolesne i wstydliwe.

Dyjak, obdarzony niesamowitym, mocnym głosem, nie gra - po prostu śpiewa i to wystarczy, by wyrazić wszystkie emocje zawarte w piosenkach Wojciecha Młynarskiego, Jana Wołka, Jonasza Kofty. Nieporadny, skupiony na tekście zdaje się opowiadać o sobie – o swoich zawiedzionych nadziejach, nieudanych miłościach, które zniszczył na własne życzenie, o samotności, braku nadziei. „To ostatnia niedziela”, tango wykonywane przez Mieczysława Fogga, w wersji Dyjaka zmienia się w prawdziwe tango samobójców. Dyjak jest autentyczny - na scenie cierpi i czuje wraz z bohaterem śpiewanej piosenki. Ta dawka emocji jest tak olbrzymia, a artysta ma tak wielką siłę oddziaływania, że publiczność współodczuwa każdy jego nastrój, każdą łzę.

Te emocje dystansem, lekkim kpiarstwem łagodzi Piotr Machalica. O ile na początku koncertu ten duet wydawał mi się nieporozumieniem, to pod koniec brzmiał bardzo wiarygodnie. Piotr Machalica nie ma tak mocnego głosu jak Dyjak, ale „Używane piosenki” nie są pretekstem do bitwy na głosy. Machalica koi rozszalałe i często skraje emocje, o których śpiewa Dyjak. Na scenie jest przede wszystkim profesjonalistą – gra, to o czym śpiewa i robi to naprawdę dobrze. „Łeb róży”, czy „Desdemona” w jego wykonaniu poruszają, ale też bawią. W ten sposób publiczność ma chwilę, by spojrzeć na wielkie uczucia z dystansem, pogodzić się z nimi, a wśród bolesnych wspomnień dostrzec też trochę nadziei. Połączenie żywych emocji Dyjaka i świetnej gry Machalicy sprawia, że ten duet brzmi dobrze. Dwaj prawdziwi mężczyźni śpiewają o życiu, o miłości, zdradzie, przyznają się do swoich słabości i niepowodzeń, ale nie ma w tym fałszu i kiczu. Jest ciekawa i zajmująca opowieść. Całość oprawia w wyśmienitą muzykę zespół: Zdzisław Kalinowski – fortepian, Jerzy Małek – trąbka, Łukasz Borowiecki – bas, Karol Domański – perkusja.

tekst: Ak
fot. Tomasz Walków
26 Maja 2011,
   Koncert w Warszawie i wywiad w Roxy
Wywiad Marii Peszek z Markiem Dyjakiem który emitowany był w radiu Roxy Fm jest do ściągnięcia na naszej stronie:

Nowy koncert: Warszawa - 9 czerwca w klubie Huśtawka
08 Maja 2011,

<< Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 Następna >>