Slider

Estera Prugar: kim jest Miriam?

Marek Dyjak: Bohaterka ballady. Dziewczyna, która razem ze swoim ukochanym znalazła się w transporcie do obozu koncentracyjnego. Jest jedną z pasażerek, których oczywiście było bardzo wiele – jest dowolnie wybraną spośród z nich. Opowieść jest o Miriam, ale opisuje historię, która była udziałem tak bardzo wielu ludzi. W pewnym momencie w Polsce każdy miał w rodzinie kogoś, kto był pasażerem takiego pociągu – czy jechał do obozu zagłady, czy też wiózł chłopaków i dziewczyny z Armii Krajowej. To jest ballada o przestrodze przed światem, który już mamy za sobą, a który znowu się odradza. Niestety. Trzeba z tym walczyć, a z faszyzmem najlepiej walczyć miłością.  Miriam stworzył poeta na użytek historii o wielkiej tragedii.

Skąd w panu potrzeba, aby przywołać te historię?

Miałem w życiu bardzo wiele powodów do tego, żeby zaśpiewać o takiej miłości. Już nie mówię nawet o sytuacji politycznej w kraju, która jest tak samo smutna jak w innych państwach i jedno od drugiego w niczym od siebie nie odbiega. Mówię tutaj o tym, że faszyzm więzi ludzi, którzy żyją, kochają, są prawdziwi. Którzy są babcią, ukochaną, żoną, mężem i tak dalej. Wolałbym, aby takich piosenek i takich pociągów nie było, ale one były, więc reperkusją tamtych zdarzeń są cały czas tworzone przeróżne formy sztuki, które opisują tamten smutek i rozpacz.

Można powiedzieć, że to się wydarzyło i jest za nimi, więc po co do tego wracać?

Nic nie jest za nami. Cały czas mamy wojny, obozy, pociągi i wesela smutku, które się w nich wydarzają. Wciąż zabijana jest miłość.

CZYTAJ WIĘCEJ >>>