Wróć do spisu artykułów: Artykuły lub do Aktualności.

Relacja z Koncertu w Kostrzynie nad Odrą (27.03.2010)
Zdzisław Garczarek 29.03.2010

Bardzo czekałem na ten koncert. Znam Marka od kilkunastu lat. Zawsze wzruszał, zawsze intrygował, nawet jak obrażał, miało to jakiś sens. Zawsze szedł własną drogą, strasznie wyboistą i pełną ostrych zakrętów. Znajdował i gubił ludzi, brał, ale znacznie więcej dawał. Pogubił się, doszedł w nałogu tam, skąd się nie wraca. ON wrócił.

Bałem się rozmów z Markiem. Jak ogląda świat na trzeźwo? Jak rozpoczyna kolejny dzień? To jednak prawdziwy twardziel, który tak jak kiedyś alkoholem, potrafi dzisiaj ,,nakręcić się" oglądem świata, ludzi, rozmową, muzyką, a nawet ... nadchodzącą wiosną.

Koncerty w miejscach, gdzie bywał wcześniej są, jak sam mówi, ,,odkażaniem'' przeszłości. Była wina, musi kara. Bardzo przeżywa spotkanie z publicznością. Wie, że w wielu miejscach ma opinię żula, barowego grajka, a przecież jest zupełnie inaczej ...

Koncert w Kostrzynie nad Odrą potwierdził, że jest Artystą z najwyższej półki. Bo tylko tacy potrafią wywołać dreszcze na ciele słuchaczy. Charyzmatyczny, szczery do bólu, podekscytowany, a jednocześnie skupiony na tym co robi, wsłuchany w towarzyszących mu muzyków. Taki Dyjak może zapełnić największe sale koncertowe w tym kraju i tak się pewnie niebawem stanie, choć najlepiej spotkać go w małym klubie, tak na wyciągnięcie ręki...

Brawa na stojąco są największym podziękowaniem dla artysty. A jeżeli jeszcze później nie chce się wyjść z sali koncertowej, chce się rozmawiać o tym, co się wydarzyło przed chwilą, ochłonąć ... Dziękujemy Marku i ,,idź tą drogą" dalej.

Zdzisław Garczarek



     Wróć do spisu artykułów: Artykuły lub do Aktualności.

Copyright © 2009-2011, ppage & marekdyjak.com