Wróć do spisu artykułów: Artykuły lub do Aktualności.


Przyjechał, zagrał, zwyciężył...
Aga Chaciej 05.03.2010

Wczoraj (04 marca 2010r.) odbył się koncert Marka Dyjaka w radomskim Klubie Archiwum. Koncert wyczekiwany przez wielu. Kilka minut po 19.00 na scenę wszedł Marek. Wraz z nim Jerzy Małek (trąbka) i Zdzisław Kalinowski (pianino). Weszło ich trzech, ale już po pierwszych taktach "Na krawędzi szkła" stanowili nierozerwalną jedność. Zaczarowali publiczność. Marek Dyjak swoją prawdziwością i sercem wkładanym w każde śpiewane słowo. Jurek Małek - perfekcyjnymi wstawkami, często jazzowymi. Zdzisław Kalinowski - brawurową szarżą po klawiszach. Świat zatrzymał się na czas koncertu. Nie było nic, oprócz muzyki. Nie zabrakło wzruszeń... Siedząc z boku nie można było nie zauważyć łez w oczach słuchaczy, gdy Marek wyrywał z siebie tekst "Umownej Myśli", czy tak pasującej do jego życiorysu nowej ballady "Nie będziesz". Lawinę braw wywołało premierowe wykonanie piosenki "Złota Ryba" z niesamowitym akompaniamentem Kalinowskiego i Małka. Przez ponad godzinę Marek "orał" nasze dusze i mózgi. Bo koncert ten nie mógł pozostawić nikogo obojętnym. Tak jak sam Marek. Jako ostatnią Marek zaśpiewał (niemal wychodząc sam z siebie) pieśń "Pozwól odejść już". Ale publiczność w Archiwum nie pozwoliła... I była "Ta ostatnia niedziela" na bis. A potem podziękowania, autografy, rozmowy. "Ja nie jestem żadnym artystą", powiedział mi Marek w rozmowie po koncercie. Pozwolisz Marku, że w imieniu swoim i radomskiej publiczności nie zgodzę się z Tobą. Parafrazując tekst ballady "Nie będziesz" chce się powiedzieć: nie jesteś jakimś tam artystą, ale najprawdziwszym na świecie. Dziękujemy Marku, że byłeś z nami wczoraj. Dziękujemy, że jesteś...



     Wróć do spisu artykułów: Artykuły lub do Aktualności.

Copyright © 2009-2011, ppage & marekdyjak.com