Wróć do spisu artykułów: Artykuły lub do Aktualności.



Bard Marek Dyjak złożył hołd swoim zielonogórskim miłościom
Zdzisław Haczek 27.02.2010

Piątkowy recital w zielonogórskiej Galerii BWA trwał niespełna godzinę (z bisem). Za krótko? Niedosyt? A może wystarczy, bo była to godzina niezwykła. Przed około 100-osobową publicznością siedział bard totalny – taki, który piosenek nie śpiewa, on jest piosenką.

Niezwykłość tego koncertu Marka Dyjaka wynikała też z tego, że w żadnym innym miejscu, tylko w Zielonej Górze, mógł bard dziękować Wojciechowi Kozłowskiemu, dyrektorowi Galerii BWA za to, że 18 lat temu ten zorganizował mu tu koncert. Dedykował Dyjak piosenki trzem swoim zielonogórskim miłościom. Ale też wyznał, że tu się przed laty zaczęły jego problemy z alkoholem. - I tu się skończyły. I teraz już nic - mówił piosenkarz.

Wyszarpał z trzewi Dyjak swoją słynną "Piosenkę w samą porę". Zanim rozdarł serca "Tą ostatnią niedzielą", zaśpiewał m.in. "Modlitwę", "Śniadanie na tapczanie", które na ostatniej – nieco łagodniejszej już - płycie "Jeszcze raz" wykonuje z aktorką Stanisławą Celińską... I wystarczał tego wieczoru sam głos Dyjaka, jego (czasem odmawiająca posłuszeństwa) gitara i znakomita trąbka Jerzego Małka.

I jeszcze jeden mocny zielonogórski akcent wieczoru: jeden z utworów poetki Ewy Andrzejewskiej trafi na płytę live, która będzie rejestrowana jeszcze w marcu. I jej, i "kozakom" (przyjaciołom muzykom) z pobliskiej Nowej Soli – składał bard gorące podziękowania.

Podczas koncertu w Galerii BWA Marek Dyjak siedział na tle ściany z jedną z prac artysty Łukasza Jastrubczaka: kiść balonów frunie ku słońcu z podczepionym napisem "The End". Marek Dyjak już jeden "the end" zaliczył. Cudem się wywinął. I spróbował "Jeszcze raz".



     Wróć do spisu artykułów: Artykuły lub do Aktualności.

Copyright © 2009-2011, ppage & marekdyjak.com